sobota, 25 maja 2019

Delorean DMC-12¬ Wehikuł Przyszłości według Johna Deloreana

     Już dawno mnie tutaj nie było-codzienne obowiązki, brak weny, jednak wreszcie wracam z nowym wpisem, więc zaczynam modelikiem który jest u mnie już od roku. Jak każdy modelik w mojej kolekcji jest niezmiernie ważny i nie pojawił się z przypadku. Tytuł jest umowny i odnosi się do roli w filmie i twórcy auta. Oto Dealorean DMC-12 produkcji Vitesse... 
-Jeśli moje przypuszczenia są trafne, jeśli przekroczy 140km/h będzie się działo-powiedział Emmett Brown
Po chwili zapina psa Einsteina i zamyka drzwi, następnie zdalnie nakierowuje go na siebie, auto się rozpędza i znika...
-Ha, a nie mówiłem-punktualnie o 1:20 dokonało się pierwsze przeniesienie w czasie
-Momencik, twierdzi pan że zrobił pan z Deloreana wehikuł czasu?-spytał się Marty
-Jak budować wehikuł czasu to z klasą! Zresztą dzięki konstrukcji z nierdzewnej stali... Uwaga!... Wtem z przeszłości nadjeżdża zimna jak lód DMC-12-tka z wcześniej wymienionym psem. Jemu nic nie jest a zegarek Einsteina późni się o dokładnie 1 minute!   
Wprowadzenie do dalszej recenzji mojego modeliku to nic innego jak dialog z pierwszej części trylogii "Powrotu do Przyszłości" gdy pierwszy raz pod galerią handlową przeniesiono w czasie psa Einsteina o 1 minutę wehikułem o napędzie elektrycznym z kondensatorem napędzanym plutonem. Żeby wprowadzić klimat drugie zdjęcia to właśnie scena rozpędzania się kultowego wehikułu czasu.Jest to też jedna z moich ulubionych serii filmowych i pierwsza w której ujrzałem Deloreana oraz od obejrzenia tych filmów zaczął mi się ogromnie podobać.  
        
   Delorean swoją sławę zawdzięcza właśnie dzięki głównej roli w trylogii. John Delorean, pracownik General Motors, który prowadził pracę między innymi nad Pontiaciem Firebirdem dostał propozycje zostania szefem na wysokim stanowisku. Lecz ją odrzucił i zaczął pracę nad swoim wymarzonym autem typu sport coupe. Pierwsze szkice i nadwozie Deloreana zaprojektował legendarny Giorgetto Giugiaro, który wykorzystał swój starszy projekt nadwozia dla Porsche 928, które Porsche odrzuciło, podobnie było z Peugeotem 406 coupe którego linie w rzeczywistości pochodziły od odrzuconego przez Ferrari projektu Pininfariny. W 1979r został zaprezentowany prototyp DMC-12 o nazwie DSV. Był to pierwszy krok ku powstaniu seryjnego DMC-12. Ten w produkcji pojawił się w 1981, charakteryzował się kształtem klina,który był widywany w tamtych czasach na Lotusie Espricie czy Lamborghini Countach i Diablo. Oprócz niego pojawiły się drzwi w formie "skrzydeł mewy" znanych z Mercedesa 300SL. Delorean jak na swoje lata wyglądał nowocześnie i elegancko, linia klina połączona z karoserią z nierdzewnej nielakierowanej stali robi wrażenie do dziś. Z przodu pojawił się prosty pas złożony z grilla z poziomymi lamerkami i podwójnymi kwadratowymi lampami, z tyłu poza wyłupiastą linią tyłu pojawiły się światła o strukturze plastra miodu oraz nazwa marki z jednej strony zderzaka. Jednostka napędowa która napędzała coupe pochodziła z aliansu Peugeot-Citroen-Volvo, czyli umieszczona centralnie jednostka V6 o mocy 130KM. Ciekawostką może być to że na początku się nie mieścił do nadwozia Deloreana, tu z pomocą przyszedł Colin Chapmann który wykorzystał ramę Lotusa Esprita aby silnik się zmieścił. Pierwszym rokiem produkcji był 1981, wtedy zaczęto produkować DMC-12-tki w Irlandii Północnej i wysyłać do USA. Popyt był większy niż zakładano, więc z czasem zwiększono produkcję, lecz wraz z zwiększeniem produkcji spadła jakość oferowanych aut co poskutkowało spadkiem sprzedaży i wstrzymaniem produkcji w lutym 1982r. Nawet próbowano urozmaicić ofertę zmieniając wnętrze i felgi lecz to w niczym nie pomogło. Do tego doszedł jeszcze kryzys paliwowy w tamtym okresie i wzrost wartości funta co ostatecznie wybiło Deloreana z rynku. Rok później w 1983 zakończono jego produkcję-z wynikiem 8583 szt. Przypomniał mi się tym samym cytat z "Gwiazd Czterech Kółek" gdy Patryk Mikiciuk jadąc DMC-12 powiedział "Niech to filmowe marzenie pozostanie marzeniem" ponieważ Delorean często się psuł, i komfort jazdy nie był taki jaki oczekiwał. Ja nadal o takim marze choć silnik pochodzi z Francji, trochę części z Anglii to Delorean umie przyciągnąć właśnie tą linią nadwozia.
Wyrób marki Vitesse jest według mnie bardzo dobry, przedstawia cywilnego Deloreana a nie filmowego, czyli nie ani kondensatora ani kabli pociągniętych na zewnątrz ani tym bardziej kół jak z pociągu czy ustawionych poprzecznie ale i tak ma ducha filmowego DMC-12, w końcu to ten sam Delorean tylko bez filmowych dodatków. I to mi się w nim bardzo podoba, dlatego wybrałem cywilnego i jest to i będzie przez to jedynym modelik DMC-12 w mojej kolekcji, zresztą w 100% mnie satysfakcjonuje a to najważniejsze przez to nie muszę mieć w kolekcji wiernych kopii aut filmowych jak nawet i cywil ma ten klimat. Linia boczna jest odwzorowana bardzo dobrze, mamy ładnie zaakcentowane linie podziału karoserii, naklejony i ładnie odwzorowany zamek, a otwierane drzwi dodają realizmu i jednocześnie przez to modelik ma swój klimat. Jeśli miałbym wybierać teoretycznie następcę auta byłoby to BMW I8-jedne z 20 kilku BMW które lubię, bardzo lubię lub uwielbiam, ma podobny styl, jest futurystyczny i ma otwierane do góry drzwi, choć linią nadwozia nawiązuje do M1, to i tak zwłaszcza w szarej kolorystyce ma ducha prezentowanego auta. To przemyślenie nasunęło się po przeczytaniu artykułu w Auto Świecie porównującym oba auta, legendę z Powrotu do Przyszłości i jedne z najpiękniejszych według mnie BMW. Wracając do modeliku on też ma swoje wady jak i ten w skali 1:1, przede wszystkim szpary wynikające z otwieranych drzwi nie są za duże co mnie cieszy i akceptuję tą wadę. Druga to czarne kropki na lakierze które zauważyłem dopiero podczas przeglądania zdjęć, a trzecia wyraźne odcięcia lakieru od reszty karoserii. Przód i tył są jasno szare wpadające w kolor środka choć może to być tylko kwestia światła, jak stoi w gablocie nie rzuca się to w oczy i ten lakier na przodzie i tyle tworzy spójną całość z środkową partią. Z tyłu mamy pięknie odwzorowane lampy o strukturze plastra miodu, naklejony równo napis Delorean i ładnie pomalowane na czarno zderzaki. Maska z tyłu auta która przywodzi na myśl stare Lamborghini też jest dobrze odwzorowana. Kierunkowskazy są pomalowane po prostu pomarańczową farbą co można i zauważyć w AutoArtach, dla jednego jest to wada, dla drugiego jest to akceptowalne, ja należę do tych drugich, nie przeszkadza mi to akceptuję w tym modeliku każde uproszczenie. Wnętrze jest bardzo dobrze odwzorowane, mamy zegary i resztę pomalowaną na szaro, dodatkowo fotele z wzorem jak w oryginale i ładnie odwzorowane wycięcia na desce roździelczej. Dlaczego akurat ten modelik zaparkował w mojej kolekcji? Po pierwsze bardzo lubię większość aut typu coupe łącznie z tymi klinowatymi z lat 80. Po drugie według mnie Delorean ma pię kną bryłę i uwielbiam go za to, szkoda że za tym nie poszła technika. Po trzecie sentyment który rozpoczął się od obejrzenia pierwszej potem kolejnego filmu z serii Powrót do Przyszłości, gdzie jest wehikułem czasu wtedy zacząłem go bardzo lubić, następnie gdy cywilny pojawił się w bardzo oglądany przeze mnie programie "Fani Czterech Kółek" gdzie ściągali do niego oryginalne, nowe części z zakładów DMC i gdy Edd China go odnawiał, wtedy już zacząłem go uwielbiać i zapragnąłem w kolekcji posiadać nie filmową a tylko cywilną odmianę tego auta. Z czasem też się pojawił wspomniany wcześniej artykuł w Auto Świecie z BMW i8 i Deloreanem z którego wynikało że pod jakimś względem współczesnym następcą Deloreana mógłby zostać BMW I8, także futurystyczne i dziś, też jest miejsce dla niego w mojej kolekcji. A modelik DMC 12 z Vitesse bardzo polecam, jest warty kupna nie tylko przez swój klimat Ale także przez ogólne odwzorowanie które jest na naprawdę dobrym poziomie mogę rzecz że i na bardzo dobrym, wady które omówiłem są mało widoczne, a modelik satysfakcjonuje mnie wykonaniem i nie zamieniłbym go na innego albo filmowego albo Minichampsa w tym przypadku!
Dziękuję za przeczytanie!
Do następnego wpisu;-)







Na koniec podaje wam link do bardzo ciekawego artykułu z Auto Świata o Dealoreanie DMC-12 i BMW i8-pt.Wehikuły Czasu (wystarczy kliknąć w "Dealorenie DMC-12)
*Oświadczam że kadr z filmu jako jedyne zdjęcie z tego wpisu nie jest mojego autorstwa, źródło napisane na zdjęciu. A wszystkie zdjęcia sygnowane Modele Huberta są mojego autorstwa 

sobota, 22 grudnia 2018

Nissan Skyline 2000 Turbo GT-ES 1/43 DISM-Chwilowa zmiana warty w gamie Skyline'a

Tym razem mam przyjemność przedstawić wam jeden z najciekawszych modeli z mojej kolekcji. Nissana Skyline'a piątej generacji stworzonego przez markę DISM. Modelik zdobyłem na jednej z moich ostatnich Giełd Modeli.
Nie warto też z tej okazji nie wspomnieć, że sam blog przeszedł gruntowną przemianę. Efektem tego jest zupełnie nowy wygląd mam nadzieję przyjemniejszy dla oka, oraz tło które po lekkich obróbkach Piotra z bloga Kolekcja 1/43 (za co mu dziękuję!) wygląda o wiele lepiej niż na początku. Pojawiła się także opcja tłumaczenia bloga na różne języki oraz polecane i popularne posty. 
Ta wersja w gamie Skyline C11 jest szczególna. Obok czterodrzwiowego sedana i praktycznego kombi powstawało także kanciaste coupe, podstawowe wersje wyposażono w silniki 1.6 i 1.8 TI odpowiednio o mocy 95 i 115 KM, opisywana piąta odsłona weszła na rynek japoński w sierpniu 1977r. Trzy lata później, powstał także topowy model, który na chwilę zrzucił z sceny legendarnego GT-Ra, powodem tego też był kryzys paliwowy. Nowy model zamiast oznacznia GT-R otrzymał GT-ES. Auto charakteryzowało się zwartą, kanciastą i dynamiczną sylwetką, podkreśloną pasem w kontrastującym kolorze w stosunku do nadwozia. Lusterka znajdowały się na masce, wymuszone zostały przez przepisy. Zkolei znak rozpoznawczy serii Skyline i późniejszych GT-Rów pozostał-cztery okrągłe tylne lampy. Jednocześnie przetłoczenie z boku dodały autu uroku. Ta generacja Skyline'a była też pierwszą w której zastosowano prostokątne przednie lampy. Wersja GT-ES była jednocześnie pierwszym turbodoładowanym japońskim samochodem i tym samym pierwszy z serii Skyline. Topowa wersja był oferowana z silnikiem 2.0 LT o mocy 145KM, turbodoładowany silnik był odzewem na nowe normy spalin. Na zagraniczne rynki Skyline'a sprzedawano jako Datsun 240K/280K i 240C/280C. Z czasem dokładnie w 1987r seria C11 ustąpiła miejsce serii R30. I wraz z tym wydarzeniem dawna nazwa GT-R znów wróciła na rynek, a GT-ES odszedł w niepamięć. Z czasem człon GT-R stawało się coraz bardziej niezależne od serii GT-R, aż w 2008r zaprezentowano Nissana GT-R R35, pierwsze auto z tej serii bez członu Skyline, a nazwa Skyline przetrwała tylko w Japonii jako japońska wersja Infiniti Q50.
 
Modelik wykonany przez DISM prezentuje się rewelacyjnie. Jedyną wadą mojego egzemplarza jest przybrudzenie dachu i chropowaty nalot na bagażniku. Wad merytorycznych modelik nie posiada. Wykonanie cieszy, auto jest dopracowane w szczegółach. Białe nadwozie z czarnymi pasami bardzo dobrze pasuje do charakteru Skyline'a. Jedyne co ma uproszczone to przednie kierunkowskazy pomalowane żółtą farbą. Modelik posiada także cechę, która najczęściej jest widywana w AutoArtach w tej skali-czyli skrętna przednią oś, dzięki czemu można lepiej zaprezentować modelik na półce lub gablocie. Modelik posiada także wiele ładnie odwzorowanych napisów na nadwoziu typu "2000 GT TURBO" czy też ładnie wystylizowany znaczek "Skyline GT". Posiada także bardzo ładnie namalowane uszczelki. Skyline z DISM wyróżnia się także jeszcze jedną funkcją-można włączyć przednie i tylne lampy, co wygląda efektownie (pokazane w galerii). Czteroosobowe wnętrze jest bardzo ładnie odwzorowana-ładnie wykonana deska rożdzielcza ze wszystkimi wskaźnikami, białe fotele z nadrukiem, i bardzo ładnie odwzorowany tunel środkowy. Jako oddzielny element zastosowano tu klapke wlewu paliwa i klamki, co jeszcze bardziej polepsza prezencję modelika. Modelik nie jest zalany farbą wszystkie przetłoczenia są idealnie widoczne. Z przodu pojawił się fototrafiony znaczek, a chromy są pokryte szarą farbą. Przechodząc do tyłu można zauważyć że wszystkie emblematy są idealnie odwzorowane. Felgi także są na plus-są ładnie odwzorowane i posiadają czerwony znaczek. W podwoziu zastosowano pomalowany na szaro układ wydechowy. 
Podsumowując modelik jest świetny i warty zakupu. Zachwyca odwzorowaniem, ciekawostkami w tej skali oraz ogólnym wrażeniem, w tym przypadku biały kolor procentuje. I prezentuje też najciekawszą odmianę kanciastego Skyline'a, która zatraciła w stosunku do poprzednika wersje GT-R oferując w chwilowej zmianie warty wersją GT-ES. W mojej kolekcji jest to jak narazie jedyny modelik z DISM, ale napewno nie ostatni. Modelik polecam fanom tego modelu, japońskiej motoryzacji oraz tym którym ten model bardzo przypadł do gustu jak mnie.




Oraz ostatnie ujęcia z zapalonym lampami!


         
I na koniec z racji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim czytelnikom mojego bloga Wesołych, miłych i szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w gronie rodziny! A także życzę dużo prezentów pod choinką! A jeśli pojawi się w nich modelik w skali 1:43 to zapraszam do pochwalenia się nim na grupie Modele w skali 1:43 którą prowadzę! 
Pozdrawiam wszystkich czytelników i Wesołych Świąt

Posted by Hubert Lubnicki

niedziela, 9 grudnia 2018

Audi TT III Roadster 1/43 I-scale-nowe wcielenie najmniejszego roadstera Audi

Pogoda podczas pisania tego wpisu aż nastraja, aby przedstawić wam jeden z kilku moich cabrioletów/roadsterów (różni się jeden od drugiego tym że cabrio jest cztero- a roadster dwuosobowe) z mojej kolekcji. Jest to też mała zapowiedź jednego z przyszłych wpisów o jego większym bracie czyli R8 który na pewno kiedyś u mnie zagości. Jest to też drugie przedstawione tutaj Audi po pierwszym wpisie o Audi RS6 C6 Avant. A akurat jeśli chodzi o tą markę lubię bardzo i te starsze i te najnowsze modele Audi więc to na pewno nie ostatni wpis o tej marce na łamach mojego bloga.
Historia serii TT rozpoczyna się w roku 1998, gdy zaprojektowano zaprojektowane przez Petera Shreyera coupe na bazie modelu A3. W 2003r do gamy dołączył roadster. Auto od tamtego czasu wręcz zyskiwało fanów i jego bryła jest niezmienna aż do dziś, ani się prawie nie starzeje. Opisywana trzecia generacja TT zadebiutowała na Geneva Moto Show 2014 jako coupe, tego samego roku zaprezentowano w Paryżu wersję Roadster oraz usportowione TTS o mocy 310KM. Dach w szykownym roadsterze otwiera się i zamyka w 10s. Całkowicie nowe wnętrze otrzymało Virtual Cocpit na który składa się ekran o przekątnej 12,3 cala zastepujący zegary.
Spore zmiany objęły też przód-nowe Led-y o kształcie inspirowanym występującym w Le Mans R18 E-tron, nowa większa, bardziej kanciasta wersja grilla Single Frame. Logo pojawiło się nad grillem co nawiązuje do większego R8. Tył to zkolei nowy dyfuzor nawiązujący do I generacji, nowe agresywniejsze lampy połączone linią łączącą je. Nad nim pojawił się wyraźny spojiler. Roadster tak samo jak i coupe, ma niezmienną linie nadwozia, uzupełniona bardziej wyrażnymi przetłoczeniami, linia nadwozia pozostała obła. Pozostał też detal z pierwszej generacji modelu-szara klapka wlewu paliwa z napisem TT. Z tyłu pojawiły się także połączone lampy. Czyli auto z jednej strony zachowało cechy pierwszej generacji, a z drugiej jest dużo agresywniejsze i w detalach nawiązuje do R8. Topowa 400-konna wersja TT odmiana RS zadebiutowała w 2016r. Produkcja tej wersji TT trwa do dziś. A w sierpniu 2018 pokazano pierwsze zdjęcia TT po face lifcie.
Model, który został wykonany przez I-scale dla serii Audi Collection (wersje dealerskie) prezentuje się świetnie. Żółty lakier charakterystyczny dla TT kultywuje tylko to wrażenie. Jednak modelik ma parę wad-niedokładnie pomalowany na czarno dokładka przedniej szyby, lekkie niedokładności w niektórych miejscach żółtym lakierem i jeden z reflektorów lekko zapaćkany klejem. Poza tym model bardzo mi przypadł do gustu. Bryła jest odwzorowana wręcz idealnie tak jak i przetłoczenia. Loga Audi są fototrafione zkolei reszta oznaczeń jest namalowana. Wnętrze choć jest czarne ma wiele detali obok kierownicy są wloty klimatyzacji, ładnie wykończone fotele. Grill posiada chromowaną obwódke która jest ładnie odwzorowana. To samo mogę powiedzieć o felgach które są dokładnie zrobione jak to z I-scale bywa. Jednym A ciekawych detali jest właśnie klapka wlewu paliwa która jest szara i posiada ładnie wytłoczone logo TT. Z przodu jak i z tyłu są też wyraźnie zaznaczone zaślepki. Wykończenie lamp też jest bardzo dobre, poza jedną lampa nie mam się do czego przyczepić. Nawet zderzaki są ładnie wykończone. Nie ukrywając według mnie ta generacja TT jak i pierwsza bardzo przypadła mi do gustu i bardzo podoba mi się zwłaszcza że jego design się wyostrzył. Modelik przyjechał do mnie w oryginalnym pudełku nawet z ochronną folią. Podsumowując modelik jest wykonany bardzo dobrze i choć na swoje wady to jednak większość nie jest widoczna na pierwszy rzut oka i nie razi jakoś, jest bogaty w detale, ładnie wykonany, ma świetny lakier i udało się go zdobyć w rozsądnej cenie. I powtórzę jest to według mnie jedna z najładniejszych TT-ek w historii i polecam modelik fanom cabrioletów i TT-ek.







Posted by Hubert Lubnicki

sobota, 27 października 2018

Rolls-Royce Phantom Drophead Coupe 1/43 Kyosho-najbardziej luksusowy Cabriolet Świata

Każdy kolekcjoner ma model, który według niego wprowadzi go na nowy poziom lub jest jego marzeniem-właśnie ten Rolls-Royce jest dla mnie i jednym i drugim, marzenie jak widać się spełniło, więc zapraszam do prezentacji mojego nabytku z Giełdy Modeli z tamtego roku w Warszawie. Więc zaczynamy prezentacje luksusowego modelu.

Phantom Drophead Coupe jest produkowany od 2007r i bazuje na Phantomie VII który był produkowany od 2003r oraz był pierwszym modelem stworzonym za czasów przejęcia tej brytyjskiej marki przez niemiecki koncern BMW. Zastępuje model Silver Seraph, a opisywany model mierzy w rzeczywistości 5,61m i jest flagowym cabrioletem marki. Napędza go silnik V12 6,75l o mocy 460KM przy momencie obrotowym wynoszącym 719 Nm, z kolei rozpędza się od 0-96km/h w 5,6s i legitymuje się prędkością maksymalną równą 240km/h. Drophead Coupe uzyskał zmienione panele nadwozia, które nawiązywały do limuzyny ale z proporcjami dostosowanymi do krótszej dwudrzwiowej wersji. Wygląd jest bardzo elegancki i wyrafinowany, w stosunku do limuzyny przód stał się jeszcze bardziej elegantszy, dzięki mniejszym górnym swiatłom, zmienił się także zderzak, ale jednocześnie całość wygląda dostojnie i majestatycznie. Model otrzymał otwierane "pod wiatr" drzwi przez które przechodzi bardzo elegancka linia. Auto możnabyło personalizować w każdy sposób oraz indywidualnie wybierać lakiery specjalne. Z polerowanej stali wykonano słupki A, grill z charakterystyczną figurką "Spirit of Extasy" oraz płytę podłogową. Tylny płat dachu został stworzony z 30 elementów drewna tekowego, drewniana konstrukcja nawiązuje do pierwszych samochodów budowanych na bazie dyliżansów. Dach jest materiałowy, a rama była jednocześnie mocna i lekka a przy tym w pełni sztywna, dzięki czemu jazda Dropheadem odznaczała się wygodą oraz wszelkim luksusem. Przy okazji warto wspomnieć że Drophead Coupe był dostępny w kilku wersjach limitowanych, w tym edycja Waterspeed limitowana do 35szt w kolorze Maggione nakładany w 9-warstwach wraz z eleganckimi 21-calowymi felgami. Drophead jest i elegancki i luksusowy we wnętrzu oraz wyrafinowany na zewnątrz. Następna generacja Phantoma zadebiutowała w 2017r, więc za chwilę i zadebiutuje następca modelu Drophead Coupe, na tą chwilę jest produkowany w tej samej wersji co model. Auto można było zamawiać także w dwukolorowych barwach jak mój model na zdjęciach.
Mój nabytek z Wrześniowej Giełdy Modeli w Warszawie z tamtego roku prezentuje się wspaniale. Podwozie jest bardzo ładnie odwzorowane, chromowany układ wydechowy. Model wyprodukowany przez Kyosho jest opakowany w czarne, eleganckie pudełko z napisem "Rolls-Royce Phantom Drophead Coupe" na górnej stronie. Opisywanie modelu zacznę od zdejmowanego dachu, który prezentuje się wyśmienicie i ma ciekawe wyżłobienie przy oknie. Nadwozie tak samo jak i wnętrze odwzorowane w najmniejszych szczegółach. Na eleganckich felgach widnieje logo RR. Kolor Ensign Red jest połączony wraz z szarym matem bardzo dobrze się prezentuje na nadwoziu Dropheada. Ma sporo elementów fototrafionych w tym znaczki Rolls-Royce. Oczywiście na masce pojawiła się charakterystyczna figurka Spirit of Extasy w skali, grill i wszystkie detale są wykonane idealnie. Wnętrze jest beżowe, deska rożdzielcza w najmniejszych szczegółach została odwzorowana a większość elementów na niej tak samo jak w 1:1 z imitacji drewna, pięknie się prezentuje. Na kierownicy też pojawił się znaczek RR. Po zdjęciu dachu możemy ujrzeć pięknie wykonaną tylną część nadwozia, która idealnie pod każdym względem współgra z resztą nadwozia. Lampy z tyłu są całe czerwone ale za to z chromowaną obwódką. Grill, listwa wokół nadwozia, klamki czy figurka z przodu prezentują się znakomicie. Gdy zajrzysz do środka to wszystko idealnie odwzorowane łącznie z tylną częścią wykonaną w rzeczywistości z drewna tu też jest bardzo ładnie odwzorowane. Na koniec zajmiemy się podstawką którą opatrzono logiem RR z przodu oraz napisami modelu po bokach dodaje uroku. Ma także zabezpieczenie dachu. Modelik został opakowany w szykowne pudełko z nadrukowanym logo RR, wraz z czarną tasiemką zabezpieczającą model. Podsumowując model jest bardzo warty zakupu i polecam go każdemu który się ten model marzy lub chciałby mieć Rollsa w skali. Zapraszam więc do obejrzenia obszernej galerii zdjęć modelu!!!








Posted by Hubert Lubnicki

niedziela, 21 października 2018

Audi A6 C7 Allroad Quattro 1:43 Kyosho-uterenowione kombi klasy wyższej

  Od tego modeliku zaczął się mój powrót do zbierania aut tej marki, jest to też kolejny mój nabytek z Giełdy w Warszawie która gdy 
go kupowałem odbyła się już dawno temu. 
Podoba mi się styl i tych starszych i najnowszych modelu tej marki stąd na prezentowanym wcześniej RS6 i tym modeliku się nie skończy. Więc zapraszam do dalszej części wpisu.
  A6-tka IV generacji oznaczona jako C7 została po raz pierwszy zaprezentowana na Targach Motoryzacyjnych w Paryżu w 2011r. Najpierw do produkcji weszły wersję limuosine i Avant. W następnym roku wprowadzono wersję Allroad Quattro bazującą na wersji kombi określanej w nomenklaturze Audi jako Avant.  Crossovery łączące zalety kombi i SUV-a pojawiły się już dawno, zapoczątkował je amerykański AMC Eagle, w Europie ten trend pojawił się wraz z prezentacją pierwszego Volvo V70 Cross Country w 1997r a następnie przez debiut wersji Allroad Quattro na bazie wersji C5. Allroad Quattro wyróżnia się na tle innych A6-tek przede wszystkim wyglądem przodu oraz nakładkami na nadwoziu. Grill (Single Frame) ma pionowe, aluminiowe chromowane listwy podczas gdy inne mają poziome. Z kolei zderzaki zostały wyposażone w aluminiowe osłony. Bardzo widoczną zmianą względem Avanta jest także prześwit, który wynosi 18,5cm(6 cm więcej niż kombi) oraz poszerzone nadkola za pomocą nakładek. Podwozie w Allroadzie dodatkowo jest chronione za pomocą stalowych osłon. Ta wersja została zaprezentowana w 2012r na Geneva Moto Show i w tym samym roku trafiła do sprzedaży. Allroad Quattro mógł mieć jeden z dwóch silników: V6 3.0TFSI lub V6 3.0TDI. W tym samym roku co A6 Allroad Quattro na rynku pojawił się model A6 Hibrid. Za to w 2013r zaprezentowano odmianę RS6 Avant, które dysponowało silnikiem V8 biturbo o mocy 560KM. Względem A6 C6 masa spadła o 50kg. W 2014r A6-tka C7 przeszła face lifting, zmieniono atrapę chłodnicy, wloty powietrza, progi, końcówki układu wydechowego i reflektory (w opcji dostępne także jako Matrix LED). Najwydajniejsze silniki w A6-ce po face liftingu określa się mianem ultra. 
  Jeden z najlepiej wykonanych modeli w mojej kolekcji prezentuje się znakomicie. Zacznijmy od wad:niedomaganie lakieru z boku (jest malutka kropka) oraz niedomaganie lakieru na boczku drzwiowym (także małe). Wady są małe i nie ma co na nie zwracać względnie uwagi. Model jest piękny, zadbano wręcz o każdy detal. Wnętrze jest jasne, beżowe ze wszystkimi wskaźnikami, naszywkach na fotelach, jest nawet nawigacja. Poza tym ładnie odwzorowana skrzynia biegów oraz przyciski obok niej. Także ładnie odwzorowane wloty od klimatyzacji oraz kierownica. Lakier Java Brown podkreśla czarne nakładki, styl modelu i bardzo pasuje do Allroada Quattro. Wszystkie nakładki, osłony podwozia także odwzorowane znakomicie. Tak samo bryła nadwozia, chromy, relingi oraz podwozie. Z przodu największe wrażenie robi wielki grill, oczywiście chromowany, tak samo i LED-owe lampy które tak samo z przodu jak i z tyłu znakomicie i całość wiernie oddaje oryginał. Oryginalne niemieckie tablice dodają mu dodatkowo uroku. Loga Audi są wytłoczone a nie namalowane, tak samo jak w Nissanie z J-Collection. Detale typu napisy Allroad Quattro z tyłu także znalazły miejsce. Wnętrze także znakomicie odwzorowane tak samo jak nadwozie. Koniec wpisu zostawiłem na gablotke i podstawkę. Model bardzo ładnie się prezentuje na oryginalnej podstawce, trzyma się na jednej śróbce. Co do gablotki, ma jedną ryse, ale małą. Modelik jest warty zainteresowania!
 Podsumowując model choć ma te dwie małe wady to i tak jest piękny i jest wykonany znakomicie oraz tak samo się prezentuje. Polecam ten model wszystkim fanom marki oraz zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć!!!



Posted by Hubert Lubnicki

Delorean DMC-12¬ Wehikuł Przyszłości według Johna Deloreana

     Już dawno mnie tutaj nie było-codzienne obowiązki, brak weny, jednak wreszcie wracam z nowym wpisem, więc zaczynam modelikiem który ...