sobota, 29 czerwca 2019

Gościnny wpis kolegi Sławomira z fanpage'a Motoshow 1/43-W hołdzie spalinowej motoryzacji....

Kiedy Hubert- twórca tego bloga zaproponował mi gościnny wpis, nie bardzo wiedziałem co mógł bym napisać. O jakim moim modeliku? Jednak lampka nad moją głową zapaliła się o wiele szybciej niż myślałem. W niedalekiej przyszłości sam zamierzam stworzyć bloga, więc dlaczego by nie zrobić wstępu w formie zachęty właśnie u Huberta.
Motoryzacja w rzeczywistych rozmiarach zmierza powoli w kierunku całkowitego zastąpienia silnika spalinowego napędem elektrycznym. Właśnie mój blog będzie pewnego rodzaju oddaniem hołdu napędowi spalinowe u i jego twórcom, jednak nie w sensie dosłownym, tylko poprzez przypomnienie tych pojazdów, które zasługują na pamięć oraz Nasz podziw. Przeniesiemy się przez dziesięciolecia XX wieku, kończąc na latach współczesnych. Dużo jest w świecie motoryzacji ciekawych samochodów, każdy znalazł by jakieś przykłady dla siebie. Nie chcę wykorzystywać gościnności :), więc opiszę dwa przykłady. Będą to Ford model T oraz Citroën SM.
 Do samochodów pałam wielką pasją od momentu, którego nie jestem w stanie nawet pamiętać. Modele w skali 1:43 jak i książki i czasopisma motoryzacyjne traktuję jako pewnego rodzaju spełnienie. Blog ten ma tematykę modeli, więc przy nich pozostanę. Wszystkie moje "samochodziki" są dobierane pieczołowicie, według starannie sporządzonej listy, a nie na zasadzie zapychania półek.
Ford model T powstał w początku XX wieku i jako jeden z pierwszych samochodów wniósł do motoryzacji bardzo wiele. W tych czasach każdy zaczynał wszystko od zera bez żadnych wzorców. Nie było kogo naśladować. Ford ten jako pierwszy powstawał na zautomatyzowanej linii produkcyjnej, czyli seryjnie. Nie nastąpiło to od razu w momencie prezentacji tego modelu, jednak liczy się sam fakt historyczny. Prócz tego szczególnego pionierskiego rozwiązania było to auto bardzo długo produkowane, od 1908 do 1927 roku, a więc pierwszy rekordzista obok VW Garbusa i innych. W końcach produkcji był już bardzo przestarzały, jednak Henry Ford nie zgadzał się na zastąpienie go nowszym modelem. Według niego był to dobry, sprawdzony i tani produkt, Henry nie szedł z postępem. Do modelu T przypisany powiedzenie, że można zamówić go w każdym możliwym kolorze, pod warunkiem, że będzie to kolor czarny. 
Modelik, który kupiłem do swojej kolekcji wyprodukował Minichamps. Tematycznie jest on bardzo poprawny, co jest oczywiste dla tego producenta. Przedstawia on odmianę z środka okresu produkcyjnego - 1914 rok. W przyszłości dojdzie jeszcze wersja Runabout z Whitebox.



Citroëna SM, zaprezentowanego w 1970 roku można podziwiać za całokształt. Jest oryginalny pod względem stylistycznym jak i konstrukcyjnym. Robert Opron, który go zaprojektował, zadbał o liczne smaczki i ciekawe detale. Najbardziej rzuca się w oczy szklana osłona reflektorów z przodu, a za nią sześć kwadratowych reflektorów (tylko w wersji europejskiej), oraz jak w DS-ie po 1973 roku zewnętrzne skręcaly razem z kołami. Przednie koła miały szerszy rozstaw od tylnych, tylne boczne szyby miały kształt trapezu. SM dostał silnik z Maserati, od firmy z którą związał się na krótko w 1968 roku. To co najciekawsze to system wspomagania kierownicy. Koła na postoju zawsze powracały do kierunku na wprost.
Modelik w tym przypadku pochodzi od tańszego producenta. Jest nim IXO wydane przez wydawnictwo "Atlas". Wszystkie ważne tematy dla tego auta zostały bardzo starannie pokazane w modeliku i według mnie nie ma sensu kupowanie droższego odpowiednika innej firmy.
Mam nadzieję, że mój gościnny wpis spodobał się Wam Czytelnikom. Być może pojawię się w niedalekiej przyszłości z własnym blogiem. Dziękuję Hubertowi i Wam za uwagę. 
         Pozdrawiam! 
Sławomir z Motoshow 1/43


*Oświadczam że zdjęcia i tekst użyte w tym wpisie są autorstwa Sławomira Aldag z Motoshow 1/43 (jak ktoś chce niech kliknie W ten napis przekieruje wtedy ciebie czytelniku na fanpage kolegi)

sobota, 25 maja 2019

Delorean DMC-12¬ Wehikuł Przyszłości według Johna Deloreana

     Już dawno mnie tutaj nie było-codzienne obowiązki, brak weny, jednak wreszcie wracam z nowym wpisem, więc zaczynam modelikiem który jest u mnie już od roku. Jak każdy modelik w mojej kolekcji jest niezmiernie ważny i nie pojawił się z przypadku. Tytuł jest umowny i odnosi się do roli w filmie i twórcy auta. Oto Dealorean DMC-12 produkcji Vitesse... 
-Jeśli moje przypuszczenia są trafne, jeśli przekroczy 140km/h będzie się działo-powiedział Emmett Brown
Po chwili zapina psa Einsteina i zamyka drzwi, następnie zdalnie nakierowuje go na siebie, auto się rozpędza i znika...
-Ha, a nie mówiłem-punktualnie o 1:20 dokonało się pierwsze przeniesienie w czasie
-Momencik, twierdzi pan że zrobił pan z Deloreana wehikuł czasu?-spytał się Marty
-Jak budować wehikuł czasu to z klasą! Zresztą dzięki konstrukcji z nierdzewnej stali... Uwaga!... Wtem z przeszłości nadjeżdża zimna jak lód DMC-12-tka z wcześniej wymienionym psem. Jemu nic nie jest a zegarek Einsteina późni się o dokładnie 1 minute!   
Wprowadzenie do dalszej recenzji mojego modeliku to nic innego jak dialog z pierwszej części trylogii "Powrotu do Przyszłości" gdy pierwszy raz pod galerią handlową przeniesiono w czasie psa Einsteina o 1 minutę wehikułem o napędzie elektrycznym z kondensatorem napędzanym plutonem. Żeby wprowadzić klimat drugie zdjęcia to właśnie scena rozpędzania się kultowego wehikułu czasu.Jest to też jedna z moich ulubionych serii filmowych i pierwsza w której ujrzałem Deloreana oraz od obejrzenia tych filmów zaczął mi się ogromnie podobać.  
        
   Delorean swoją sławę zawdzięcza właśnie dzięki głównej roli w trylogii. John Delorean, pracownik General Motors, który prowadził pracę między innymi nad Pontiaciem Firebirdem dostał propozycje zostania szefem na wysokim stanowisku. Lecz ją odrzucił i zaczął pracę nad swoim wymarzonym autem typu sport coupe. Pierwsze szkice i nadwozie Deloreana zaprojektował legendarny Giorgetto Giugiaro, który wykorzystał swój starszy projekt nadwozia dla Porsche 928, które Porsche odrzuciło, podobnie było z Peugeotem 406 coupe którego linie w rzeczywistości pochodziły od odrzuconego przez Ferrari projektu Pininfariny. W 1979r został zaprezentowany prototyp DMC-12 o nazwie DSV. Był to pierwszy krok ku powstaniu seryjnego DMC-12. Ten w produkcji pojawił się w 1981, charakteryzował się kształtem klina,który był widywany w tamtych czasach na Lotusie Espricie czy Lamborghini Countach i Diablo. Oprócz niego pojawiły się drzwi w formie "skrzydeł mewy" znanych z Mercedesa 300SL. Delorean jak na swoje lata wyglądał nowocześnie i elegancko, linia klina połączona z karoserią z nierdzewnej nielakierowanej stali robi wrażenie do dziś. Z przodu pojawił się prosty pas złożony z grilla z poziomymi lamerkami i podwójnymi kwadratowymi lampami, z tyłu poza wyłupiastą linią tyłu pojawiły się światła o strukturze plastra miodu oraz nazwa marki z jednej strony zderzaka. Jednostka napędowa która napędzała coupe pochodziła z aliansu Peugeot-Citroen-Volvo, czyli umieszczona centralnie jednostka V6 o mocy 130KM. Ciekawostką może być to że na początku się nie mieścił do nadwozia Deloreana, tu z pomocą przyszedł Colin Chapmann który wykorzystał ramę Lotusa Esprita aby silnik się zmieścił. Pierwszym rokiem produkcji był 1981, wtedy zaczęto produkować DMC-12-tki w Irlandii Północnej i wysyłać do USA. Popyt był większy niż zakładano, więc z czasem zwiększono produkcję, lecz wraz z zwiększeniem produkcji spadła jakość oferowanych aut co poskutkowało spadkiem sprzedaży i wstrzymaniem produkcji w lutym 1982r. Nawet próbowano urozmaicić ofertę zmieniając wnętrze i felgi lecz to w niczym nie pomogło. Do tego doszedł jeszcze kryzys paliwowy w tamtym okresie i wzrost wartości funta co ostatecznie wybiło Deloreana z rynku. Rok później w 1983 zakończono jego produkcję-z wynikiem 8583 szt. Przypomniał mi się tym samym cytat z "Gwiazd Czterech Kółek" gdy Patryk Mikiciuk jadąc DMC-12 powiedział "Niech to filmowe marzenie pozostanie marzeniem" ponieważ Delorean często się psuł, i komfort jazdy nie był taki jaki oczekiwał. Ja nadal o takim marze choć silnik pochodzi z Francji, trochę części z Anglii to Delorean umie przyciągnąć właśnie tą linią nadwozia.
Wyrób marki Vitesse jest według mnie bardzo dobry, przedstawia cywilnego Deloreana a nie filmowego, czyli nie ani kondensatora ani kabli pociągniętych na zewnątrz ani tym bardziej kół jak z pociągu czy ustawionych poprzecznie ale i tak ma ducha filmowego DMC-12, w końcu to ten sam Delorean tylko bez filmowych dodatków. I to mi się w nim bardzo podoba, dlatego wybrałem cywilnego i jest to i będzie przez to jedynym modelik DMC-12 w mojej kolekcji, zresztą w 100% mnie satysfakcjonuje a to najważniejsze przez to nie muszę mieć w kolekcji wiernych kopii aut filmowych jak nawet i cywil ma ten klimat. Linia boczna jest odwzorowana bardzo dobrze, mamy ładnie zaakcentowane linie podziału karoserii, naklejony i ładnie odwzorowany zamek, a otwierane drzwi dodają realizmu i jednocześnie przez to modelik ma swój klimat. Jeśli miałbym wybierać teoretycznie następcę auta byłoby to BMW I8-jedne z 20 kilku BMW które lubię, bardzo lubię lub uwielbiam, ma podobny styl, jest futurystyczny i ma otwierane do góry drzwi, choć linią nadwozia nawiązuje do M1, to i tak zwłaszcza w szarej kolorystyce ma ducha prezentowanego auta. To przemyślenie nasunęło się po przeczytaniu artykułu w Auto Świecie porównującym oba auta, legendę z Powrotu do Przyszłości i jedne z najpiękniejszych według mnie BMW. Wracając do modeliku on też ma swoje wady jak i ten w skali 1:1, przede wszystkim szpary wynikające z otwieranych drzwi nie są za duże co mnie cieszy i akceptuję tą wadę. Druga to czarne kropki na lakierze które zauważyłem dopiero podczas przeglądania zdjęć, a trzecia wyraźne odcięcia lakieru od reszty karoserii. Przód i tył są jasno szare wpadające w kolor środka choć może to być tylko kwestia światła, jak stoi w gablocie nie rzuca się to w oczy i ten lakier na przodzie i tyle tworzy spójną całość z środkową partią. Z tyłu mamy pięknie odwzorowane lampy o strukturze plastra miodu, naklejony równo napis Delorean i ładnie pomalowane na czarno zderzaki. Maska z tyłu auta która przywodzi na myśl stare Lamborghini też jest dobrze odwzorowana. Kierunkowskazy są pomalowane po prostu pomarańczową farbą co można i zauważyć w AutoArtach, dla jednego jest to wada, dla drugiego jest to akceptowalne, ja należę do tych drugich, nie przeszkadza mi to akceptuję w tym modeliku każde uproszczenie. Wnętrze jest bardzo dobrze odwzorowane, mamy zegary i resztę pomalowaną na szaro, dodatkowo fotele z wzorem jak w oryginale i ładnie odwzorowane wycięcia na desce roździelczej. Dlaczego akurat ten modelik zaparkował w mojej kolekcji? Po pierwsze bardzo lubię większość aut typu coupe łącznie z tymi klinowatymi z lat 80. Po drugie według mnie Delorean ma pię kną bryłę i uwielbiam go za to, szkoda że za tym nie poszła technika. Po trzecie sentyment który rozpoczął się od obejrzenia pierwszej potem kolejnego filmu z serii Powrót do Przyszłości, gdzie jest wehikułem czasu wtedy zacząłem go bardzo lubić, następnie gdy cywilny pojawił się w bardzo oglądany przeze mnie programie "Fani Czterech Kółek" gdzie ściągali do niego oryginalne, nowe części z zakładów DMC i gdy Edd China go odnawiał, wtedy już zacząłem go uwielbiać i zapragnąłem w kolekcji posiadać nie filmową a tylko cywilną odmianę tego auta. Z czasem też się pojawił wspomniany wcześniej artykuł w Auto Świecie z BMW i8 i Deloreanem z którego wynikało że pod jakimś względem współczesnym następcą Deloreana mógłby zostać BMW I8, także futurystyczne i dziś, też jest miejsce dla niego w mojej kolekcji. A modelik DMC 12 z Vitesse bardzo polecam, jest warty kupna nie tylko przez swój klimat Ale także przez ogólne odwzorowanie które jest na naprawdę dobrym poziomie mogę rzecz że i na bardzo dobrym, wady które omówiłem są mało widoczne, a modelik satysfakcjonuje mnie wykonaniem i nie zamieniłbym go na innego albo filmowego albo Minichampsa w tym przypadku!
Dziękuję za przeczytanie!
Do następnego wpisu;-)







Na koniec podaje wam link do bardzo ciekawego artykułu z Auto Świata o Dealoreanie DMC-12 i BMW i8-pt.Wehikuły Czasu (wystarczy kliknąć w "Dealorenie DMC-12)
*Oświadczam że kadr z filmu jako jedyne zdjęcie z tego wpisu nie jest mojego autorstwa, źródło napisane na zdjęciu. A wszystkie zdjęcia sygnowane Modele Huberta są mojego autorstwa 

Gościnny wpis kolegi Sławomira z fanpage'a Motoshow 1/43-W hołdzie spalinowej motoryzacji....

Kiedy Hubert- twórca tego bloga zaproponował mi gościnny wpis, nie bardzo wiedziałem co mógł bym napisać. O jakim moim modeliku? Jednak l...